Dzieci i ich rodzice czyli owady w akwarium: ważki, jętki, muchówki, chrząszcze, pluskwiaki.

Jaja i larwy owadów możemy przywlec do akwarium tak samo jak innych obcych. Jednak możemy też zostać zaatakowani przez owady drogą powietrzną. 

✓ Larwy najczęściej spotykane:

Ważki to rasowi predatorzy. Mogą polować i na narybek, krewetki jak i mniejsze ryby. Bezwzględnie usuwamy je ze swojego zbiornika.

Jętki są za to w większości jaroszami, one nie stanowią zagrożenia dla obsady, żywią się martwą materia, glonami czy też rozkładającymi się częściami roślin, drapieżne wyjątki żywią się za to drobnicą, więc nie są zagrożeniem. Jedyna ich zbrodnia to podobieństwo do larw ważek.

Jak rozpoznać jedne od drugich?

Chyba najłatwiej po skrzelotchawkach (wyglądają jak mini pióra) i tym co maja na końcu odwłoków. Jętki mają skrzelotchawki na bokach odwłoka. Ważki równoskrzydłe na dupciach, a ważki różnoskrzydłe skrzelotchawki mają w dupie (a mówiąc profesjonalnie wewnątrz prostnicy). Jętki na końcu odwłoku mają długie, cienkie wici. 

✓ Larwy muchówek: 

Komary... Chyba nie trzeba ich przedstawiać, tyle co dorosłe osobniki mogą skutecznie zepsuć nam wakacyjne wieczory to już larwy dla naszego akwarium nie są groźne i tak jak ochotka mogą być uzupełnieniem diety dla ryb.

Ochotkę możemy kojarzyć z bycia pokarmem dla ryb, dorosłe owady przypominają komary. Zarówno ich larwy jak i dorosłe osobniki to dobre ziomki i nie stanowią żadnego zagrożenia. Larwy za to są fajnym uzupełnieniem diety dla ryb.

Wodzień to kolejny owad podobny do komara. Też możemy kojarzyć go z pokarmem dla ryb - sprzedawany jest jako szklarka lub biała larwa komara. Ich larwy to drapieżniki, ale polują na drobnice (mogą być problemem np. dla młodych krewetek), ale dorosła obsada jest całkowicie bezpieczna. To kolejne uzupełnienie diety dla naszych ryb.

A teraz przejdźmy do tych rzadziej spotykanych przypadków... Jednak nie będzie to kompendium wiedzy, przyjrzymy się tylko kilku z tych obcych.

✓ Chrząszcze:

Pływakowate, czyli najlepsi pływacy wśród słodkowodnych bezkręgowców, jednym z ich przedstawicieli jest pływak żółtobrzeżek. To jeden ze złoli, którego zdecydowanie nie chcemy w naszym akwarium. Sam wygląd larwy jest już złowieszczy. Ogromne żuwaczki wyposażone są w kanaliki którymi larwa wstrzykuje enzymy które mają sparaliżować, zabić i przerobić ofiarę na budyń do wyssania tymi samymi kanalikami (trawienie zewnętrzne). Dorosłe osobniki również nie należą do przyjemniaczków, dietę mają taką samą, tylko rezygnują z wersji płynnej, a zaczynają zagryzać ofiary (trawią już wewnętrznie).


Kałużnicowate na pierwszy rzut oka mogą przypominać pływakowate, jednak są bardziej pękate (wypukłe od spodu), mają krótsze czułki i pływają trochę nieporadnie (ruszają odnóżami na zmianę jak przy chodzie). Jednym z nich jest wywłoka rdzawonoga (nazwa trochę niesprawiedliwa, wywłokami są tylko za młodu 😉). Larwy wywłoki są drapieżnikami, zdecydowanie nie chcemy ich w swoim zbiorniku. Jednak z czasem dorastają do lepszych życiowych decyzji i zmieniają dietę na taką złożoną z roślin i martwej materii. Wtedy ze złowieszczej larwy staje się nawet w miarę pożytecznym ziomkiem. 

✓ Pluskwiaki - nie mają stadium larwalnego, przechodzą przeobrażenie niezupełne. Stadium dziecięce to nimfa, która jest mini kopią dorosłego. 

Pluskolcowate to grzbietopływaki, czyli pływają brzuchem do góry niczym Radosław Kawęcki mistrz stylu grzbietowego. Jednym z ich przedstawicieli jest pluskolec pospolity. To prawdziwy drań nie tylko dla naszej obsady, również my możemy stać się ofiarami jego kłujek (a to podobno bolesne doświadczenie). Pluskolce swoimi kłujkami łapią i wysysają ofiary. Zdecydowanie usuwamy tych gagatków z naszego zbiornika - tylko nie gołymi rękami! Lepiej unikać ukłucia.

Wioślakowate są nie do pomylenia z pluskolcowatymi, pływają w prawidłowym położeniu. Najpospolitszy i najczęściej spotykany w Polsce jest wioślak punktowy, tak jak i większość przedstawicieli swojej rodziny jest roślinożercą i detrytusożercą, co jest dość nietypowe dla pluskwiaków wodnych. Wioślaki są o tyle ciekawe, że ćwierkają! Nazywa się je wodnymi cykadami. Mniejszy kuzyn naszego rodzimego wioślaka (ma 2 mm, wioślak punktowy ok. 12 mm) Micronecta scholtzi potrafi wydawać dźwięki i głośności do 100 dB! Jeśli kiedyś usłyszycie dziwne odgłosy ze zbiornika to możliwe, że to nie duchy, a wioślak. 😉


Płoszycowatych w Polsce są tylko dwaj  przedstawicieli tej rodziny - płoszyce i topielice. Płoszyca potocznie nazywana jest wodnym skorpionem, a topielica modliszką. Płoszycowate nie należą do przyjemniaczków, to kolejni bezwzględni drapieżcy. Nie warto też im się narażać, bo sami możemy doznać bolesnych obrażeń po kontakcie z nimi - więc eksmisję przeprowadzamy ostrożnie!

Obcy w akwarium

Komentarze